Ten temat nigdy nie straci na aktualności, niestety. I już słyszę głosy obrońców Facebooka, że znowu zwalamy na portal odpowiedzialność za ludzkie nieszczęście. Ale to prawda. Nie wyssana z palca. Tak mówią badania.

Jedna piąta amerykańskich rozwodów spowodowana jest właśnie przez Facebooka. U nas, tak naprawdę, portal dopiero raczkuje, więc trudno go obwiniać za cokolwiek. No, może za przywrócenie „Kevina samego w domu” do świątecznej ramówki Polsatu. W Stanach jest jednak zupełnie inaczej.

Co dokładnie rozwala małżeńskie pożycie? Flirty i zdjęcia. Dwuznaczne wiadomości i nazbyt śmiałe fotografie to gwoździe do małżeńskiej trumny.

66 procent prawników przyznaje, że to Facebook jest głównym sprawcą rozwodów, 15 procent winę zwala na MySpace a 5 procent na Twittera.

Uważacie, że tylko głupcy rozwodzą się tylko przez Facebooka? Że to niemożliwe, niedorzeczne, że to newsy rodem z prasy brukowej? Niestety, największy portal społecznościowy to nie tylko głupkowate wydarzenia ze zmienianiem zdjęć profilowych albo dni łapania za różne części ciała.

Artykuł odtworzony z archiwalnej strony. Przepraszamy za ewentualne różnice.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.