Internauci oszaleli na punkcie serwisu Pinterest. W ciągu zaledwie pół roku (od września 2011 do lutego 2012) liczba unikalnych użytkowników (UU), którzy odwiedzili Pinterest, wzrosła o 866 procent. Oszałamiający wynik.

Niezorientowanym wyjaśniamy, że Pinterest http://pinterest.com/ to wirtualna tablica korkowa. Można na niej przypinać interesujące obrazki. No dobrze, wcale nie muszą być interesujące. Z serwisu korzysta nawet szef Facebooka, Mark Zuckerberg http://www.fejsik.pl/Mark-Zucke… .

Wróćmy jednak do rosnącej popularności świeżo upieczonej społecznościówki. Tylko w lutym br. 16,8 mln UU zaliczyło Pinterest. Przeciętny użytkownik przypina treści przez 98 minut miesięcznie. Dla porównania statystyczny facebookowicz poświęca na społecznościową aktywność 420 minut. Pinterest robi postępy.

Największym atutem serwisu jest bez wątpienia grafika z najwyższej półki. W tym całym fotograficznym bałaganie świetnie widać każdy detal. Nic więc dziwnego, że użytkownicy przyszpilają jak najęci.

Złośliwi twierdzą, że Pinterest to babski serwis. Plotkarski. Jarmarczny. „Słitaśny”. A niech sobie twierdzą. Infografika Column Five pokazuje, że bez względu na krytykę popularność przypinania rośnie z dnia na dzień.

Kto z Was przyszpila na wirtualnej tablicy?

Wpis z archiwalnej wersji. Przepraszamy za ewentualne zmiany.

One Reply to “Dlaczego Pinterest uzależnia?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.