Wcale nie do komunikowania się z innymi! Społecznościowi maniacy z Australii używają Facebooka, Twittera i smartfonów do… lansu. Oni po prostu chcą w internecie wyglądać „cool” i czuć się „cool”. Media społecznościowe służą młodym ludziom do kreowania cool-wizerunków samych siebie. Reszta się nie liczy.

Pod lupę wzięto mieszkańców Antypodów w przedziale wiekowym od 18 do 30 lat. Okazuje się, że prawie połowa z nich pragnie wyglądać na serwisach społecznościowych lepiej, niż w rzeczywistości. Norma? Pewnie tak. Wystarczy przyjrzeć się zdjęciom profilowym znajomych a następnie spotkać się z nimi w realu. Widać różnicę?

Na fotkach strzelanych telefonami komórkowymi musimy się doskonale prezentować. Jesteśmy fanami programów graficznych, za pomocą których retuszujemy niedoskonałości naszych twarzy. Kłamstwo goni kłamstwo. Jak w filmie „Surogaci”.

Mało tego – użytkownicy serwisów społecznościowych mijają się z prawdą pisząc posty. Każdy przekaz serwowany na Facebooku musi utwierdzić znajomych w przekonaniu, że ja jestem mądry, inteligentny, piękny, bogaty, najlepszy i szczęśliwy. Tym sposobem większość użytkowników Facebooka ma… doła. Dlaczego?

Pozytywne wpisy naszych znajomych na Facebooku destrukcyjnie wpływają na nasze samopoczucie! A więc nasz lans wpływa negatywnie na innych. Użytkownicy serwisu czują się gorsi od znajomych, którzy piszą o swoich fantastycznych przeżyciach, cudownych imprezach, zwariowanych weekendach i wspaniałych miłościach http://www.fejsik.pl/Na-Faceboo… .

Wróćmy jeszcze do australijskich badań. 70 procent użytkowników usługi Facebook Places podaje fałszywe lokalizacje. Lepiej być przecież w super knajpie, niż na obiedzie u dziadków. Prawda?

Wpis z archiwalnej wersji. Przepraszamy za ewentualne zmiany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.