Jeśli to czytasz to albo tkwisz w Facebooku po uszy, albo zastanawiasz się, czy warto dołączyć do największej internetowej społeczności. Ponad 600 milionów użytkowników to prawdziwa armia, czyniąca z dzieła Marka Zuckerberga wirtualne państwo. Państwo, którego obywatele od 1 lipca br. będą posługiwać się jedyną, słuszną na walutą – facebookowymi kredytkami.

Mikropłatności zasilą i tak już pękające w szwach społecznościowe konta zuckerbergowego imperium. Ten młodzieniec wie, jak ściągać podatki ze swoich podwładnych nie dając im nic w zamian. Nie licząc oczywiście możliwości bezpłatnego podglądania znajomych i uploadowania nieskończonej liczby filmów i zdjęć, co w świecie serwisów społecznościowych wcale nie jest regułą. Za większy transfer polska społecznościówka NK.pl pobiera haracz, a głodni sukcesu internauci ślą sms-y i uploadują coraz to nowe focie. Nie ma to jak złudzenia popularności.

Korzystając z dobrodziejstw Facebooka warto przestrzegać kilku ważnych reguł. Jeśli ufać tym, którzy mówią, że jeśli nie ma nas na Facebooku, to nie istniejemy, należy ich tezę rozszerzyć. Nie istniejemy, jeśli nie korzystamy ze społecznościowego imperium mądrze. Głupota w wirtualu także nie popłaca i może się dla nas skończyć kompromitacją.

Filtrowanie znajomych

Pewne reguły mądrego korzystania z Facebooka pozostają niezmienne. Warto kilkakrotnie zastanowić się, zanim przyjmiemy kogoś do naszego grona znajomych, dając temu komuś bilet wstępu do naszej prywatności. Pewnie, że można bawić się ustawieniami prywatności i ograniczyć takiej a takiej osobie dostęp do treści publikowanych na Tablicy, do galerii zdjęć, czy filmów. Po co jednak dawać komuś jasno do zrozumienia, że nie chcemy, aby grzebał w naszej wirtualnej prywatności? Lepiej w ogóle nie przyjmować tego kogoś do grona znajomych i po krzyku. Moda na zdobywanie jak największej liczby znajomych dawno już minęła. Teraz dwa, trzy, lub cztery tysiące znajomych świadczą o nonszalanckim podejściu do własnej prywatności lub o potrzebie lansu. To dobre słowo na określenie facebookowej obsesji znajomych.

Zdjęcia

Warto po raz kolejny poruszyć ten temat. Najważniejsze na Facebooku jest zdjęcie profilowe. Jest ono widoczne dla każdego, kto wyszpera Was na portalu. Trzeba więc zadbać o to, by było aktualne, prawdziwe i nie przeorane programami graficznymi. To nie sztuka wyczarować z przeciętnego młodzieńca nowojorskiego plejboja. Tylko po co to robić, skoro i tak wszystko wychodzi w praniu? Na Facebooku coraz bardziej liczy się prawdomówność. Kłamstwa mamy pod dostatkiem w innych mediach.

Pracodawca, szef, przełożony

Lepiej się z nim nie kumplować na Facebooku. Szczególnie, jeśli jesteś atrakcyjną, inteligentną kobietą, która na szefie robi piorunujące wrażenie i tenże szef próbuje za wszelką cenę się z Tobą umówić. Twoje życie prywatne nie powinno szefa obchodzić. Tu sprawdza się kolejna, żelazna zasada, że życie zawodowe należy oddzielać od prywatnego. Przyjmując bossa do grona znajomych na Facebooku musimy mieć się na baczności i uważać, żeby nie popełnić jakiegoś głupiego postu o miejscu pracy. Wszak za krytykowanie firmy na portalu społecznościowym można, zgodnie z prawem, stracić posadę. Przez własną nonszalancję.

ADHD

Nie spamujmy bezmyślnie Tablicy swojej i znajomych, nie „lajkujmy” wszystkiego jak popadnie, nie zasypujmy Facebooka kolejną porcją zdjęć naszego dziecka, samochodu, motocykla, psa, elektronicznych gadżetów, nie bądźmy ekshibicjonistami. To drażni, szczególnie kobiety. Aż 85 proc. z nich przyznaje, że społecznościowi znajomi bywają skrajnie irytujący. Taki lans może się na nas zemścić wtedy, kiedy staramy się o względy którejś z naszych facebookowych koleżanek. Na Facebooku warto być powściągliwym. To nie blog, na którym bycie grafomanem jest na miejscu.

Bezpieczeństwo

Od dwóch tygodni w Polsce dostępna jest usługa Facebook Places. Korzystajmy z niej rozważnie. Nigdy nie wiadomo, czy z drugiej strony kabla nie czai się złodziej.

Artykuł odtworzony z archiwalnej strony. Przepraszamy za ewentualne różnice.

17 Replies to “Jak mądrze korzystać z Facebooka?

  1. Chciałoby się rzec 600 mln kompleksów, którzy w realu mają niewiele do powiedzenia, a których styl życia jest w zarządzaniu paskudnego żyda

  2. wybaczcie mi… jezeli nie mialem konta na tym syfie to oznacza, ze mnie nie istnialem? dla mnie paranoja… zal mi ludzi, ktorzy uzaleznili sie od tego portalu i ciagle na nim przesiaduja… ja juz wole wyjsc na dwor z dziewczyna na spacer albo pograc sobie w pilke niz siedziec non stop na „fejs’ie”

  3. Dobra rada, jak najmniej wiadomości o sobie.Można należeć do tej społeczności , ale lepiej być obserwatorem. nie dajmy wglądu w naszą prywatność, bo co nam zostanie ?

  4. ja miałam profil na fejsie jakiś rok czasu, nie przesadzajcie-fejs nie jest zły, jeśli korzysta się z tego z głową. Co mi dał fejs? Nawiązałam ciekawe znajomości, na bieżąco byłam informowana, co ciekawego dzieje się w moim mieście i gdzie warto się wybrać. Także skorzystałam na tym. Od jakiś kilku miesięcy mnie tam nie ma, bo chciałam sobie zrobić przerwę, ale z chwilą przyjścia wakacji, chyba znów powrócę na tapetę. Pozdrawiam i nie demonizujcie tego portalu!

  5. zgodzę się z koleżanką”eva” ja też korzystam z fejsa z głową potrzebny mi jest tylko do tego by na skróty odwiedzić znajomych i zobaczyć co u nich bądz napisać co u mnie oczywiście nie zawsze mam czas na to dlatego ten „skrót” a osobiście odwiedzam tylko wybranych no i daję dostęp do siebie. poza tym nie mam nic do ukrycia i niech sobie wchodzi kto chce. no ale cóż zawsze znajdzie się jakiś debil co zepsuję całą zabawę już w przedszkolu tak było i ten fejs nie jest zły niczemu tak jak alkohol z głową wszystko z głową kochani:) sorki za pisownie nie wypełnioną …………nie chce mi się to nie dyktando:P

  6. Pokolenie moich rodziców żeby dowiedzieć się co u znajomych musiało się z nimi spotkać. No co za pech i niewygoda… Jeszcze niedawno żeby „zobaczyć się” z przyjaciółmi i sprawdzić co u nich słychać wystarczyło wejść na gg i miało się poczucie więzi… Spędzało się całe godziny gapiąc się w ekran i myśląc z zadowoleniem, że jeśli rozmawia się z 5 osobami naraz to jest się super popularnym. Teraz już nawet nie trzeba z nimi wirtualnie rozmawiać, wystarczy wejść na fejsa i po sprawie. Ja dziękuję za takich znajomych. I mimo, że koledzy ciągle powtarzają że nie istnieję i nie mam nadmiaru czasu na długie spotkania ze znajomymi to kiedy chcę się dowiedzieć co słychać u przyjacióły po prostu do niej dzwonię. I owszem, to również nie jest idealny sposób kontaktowania się z ludźmi to jednak zawsze milej jest usłyszeć czyjś głos i „przeczytać wpis na tablicy” adresowany do całego świata a nawet nie bezpośrednio do mnie. Pozdro.

  7. Tak jak ktoś mądry napisał wyżej: wystarczy szanować swoją własną prywatność i ograniczać „opowiadanie o sobie” do minimum. Jeszcze tego by brakowało żeby jakieś obce gęby zaglądały w to co lubie a czego nie lubie.

  8. a ja Wam powiem, że korzystam. Ale tylko dlatego, że prawie wszyscy moi znajomi mają facebooka, więc łatwiej jest mi się z nimi kontaktować – chodzi o sprawy związane ze studiami. Do wielu nie mam nr tel. ale jeśli potrzebuję coś załatwić to zawsze mam facebooka. Ale faktem jest, ze niektórzy nie potrafią z niego korzystać. Ostatnio przeczytałam, że osoba, z którą chodziłam do liceum, która praktycznie mnie nie zna, nie rozmawiała ze mną od kilku lat, odpowiedziała „TAK” na pytanie jakiejś durnej gierki „czy ja (nie ona) zrobiłabym coś czego nienawidzę tylko po to aby zwrócić na siebie czyjąś uwagę”. Pojawiło się to na mojej tablicy… Nie muszę chyba dodawać, że już nie jest moją facebookową znajomą. 🙂 Trzeba mieć mega zrytą banię, żeby korzystać z tego typu aplikacji i udostępniać innym swoje odpowiedzi. A najlepsze są zaproszenia do gier.. Wolę, żeby ktoś zaprosił mnie na piwo. 🙂 pozdrawiam wszystkich mądrych facebookowców!

  9. czy macie prawa autorskie do zdjęcia jakie wyświetlacie na stronie głównej? ta dziewczyna to była użytkowniczka „mixera” , wątpię żeby dała wam pozwolenie na takiewykorzystywanie jej prywatnych zdjęć…

  10. Najlepiej wogóle sie nie bawic w takie rzeczy tylko jakąś pracą…. Mam bratowa która sie od tego uzaleznila i nic innego nie robi tylko siedzi na tym gównie za przeproszeniem zamiast pomóc chorej matce… żenada:(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.