Od niepamiętnych czasów ludzie zjadają delicje warstwami. Zazwyczaj na samym końcu pałaszowana jest galaretka zalana czekoladą, ale to nie reguła. Każdy z pożeraczy delicji ma swój sposób na docieranie do słodkiego finału.

Jem delicje warstwami http://www.facebook.com/#!/page… to strona poświęcona temu niegroźnego nałogowi. Dlaczego ludzie jedzą delicje warstwami? Niektórzy twierdzą, że to naleciałość po komunie. W czasach PRL-u trudno było kupić delicje. Ale jak już ktoś je dorwał, celebrował każdy kęs. Ta tradycja przetrwała do dziś w niezmienionej formie.

Na początek dookoła wszystko co nie ma galaretki (czekolada i biszkopt). Potem oddzielam galaretkę od biszkoptu i po kolei zjadam biszkopt, potem czekoladę i na koniec delektuję się galaretką. A mama krzyczy. Ona mnie nie rozumie” – zwierza się na stronie Ola.
Zupełnie inaczej traktuje ciastka Amelia: „Najpierw oddzielam czekoladę na brzegach, potem zdejmuję galaretkę wraz z resztką czekolady, a później ją jem. Biszkopcik na końcu”.
Najważniejsze jednak, że „jak otworzę paczkę to już jem do ostatniego ciacha” – informuje rozentuzjazmowana Basia.

Delicje pojawiły się na polskim rynku na początku lat osiemdziesiątych. Na początku produkowała je fabryka Wedla (wtedy Zakłady im. 22 Lipca). Ciastko wymyślono 60 lat lat temu w Wielkiej Brytanii. Rocznie ludzie zjadają 750 mln sztuk delicji. Mówi się na nie jaffa cakes.

Wpis z archiwalnej wersji. Przepraszamy za ewentualne zmiany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.