Przecieramy oczy ze zdumienia, kiedy czytamy w poważnych, zdawałoby się, gazetach i portalach, że nowy obraz opowiadający historię założyciela Faceboooka Marka Zuckerberga to kongenialna produkcja. Recenzje są tak ekstatyczne, że zastanawiamy się poważnie nad tym, czy krytykom filmowym nie udzieliła się popularna od kilku lat choroba, zwana uzależnieniem od Facebooka. Czyżby bali się oni o bezpieczeństwo swoich ukochanych profilków na Fejsie?

I tak, produkcja w reżyserii Davida Finchera jest porównywana to do „Obywatela Kane’a”, to do „Wielkiego Gatsby’ego”, to do… „Ojca Chrzestnego”. Krytycy pieją z zachwytu nad jego genialną fabułą (WTF?!). Magazyn Rolling Stone stwierdził wręcz, że film definiuje naszą dekadę, zaś dziennik The New York Times pisze, że jest niesamowicie zabawny, ale i niepokojący. Variety z kolei przesłodził Fincherowi twierdząc, że reżyser jest kronikarzem naszych czasów. Mamy zatem nowego Jana Długosza!

Głosom nawiedzonych krytyków wtórują internauci. Na RottenTomates film dostał 9,7 na 10 możliwych do zdobycia gwiazdek. Nie bądźmy przedwcześnie złośliwi. Ocenimy film 15 październia, po jego polskiej premierze. Głosy krytyki opublikujemy oczywiście pod fałszywymi profilami.

Artykuł odtworzony z archiwalnej strony. Przepraszamy za ewentualne różnice.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.