Profilowe foto na Facebooku jest wizytówką użytkownika. Dlaczego zatem niektórzy z nich wyglądają na zdjęciach głównych jak idioci? Albo wykrzywiają się jak kaczki?

Przedstawiamy listę pięciu facebookowych zdjęć profilowych, które mogą sprawić, że Wasi znajomi Was zablokują, potencjalni pracodawcy nie zatrudnią a zalotnicy gorzko zapłaczą nad frustracją ludzkiej rasy.

1. Ujęcie MySpace – to takie foto, na którym mężczyźni prężą swoje nagie torsy przed łazienkowymi lustrami a kobiety dumnie eksponują piersi. Jeśli myślisz, że seksowne zdjęcie podnoszą Twoje notowania na Facebooku – mylisz się. One krzyczą, że nie masz przyjaciół. I że jesteś w głębokiej depresji. Chcesz tego?

2. Całe zdjęcie przerobione PhotoShopem – zielone oczy, iskrzące się spojrzenie, aureola, intensywnie wybarwione policzki i cała masa dodatków. Ale przecież to wcale nie jesteś TY! Nie kombinujcie z graficznym upiększaniem, bo w pewnym momencie Wasi znajomi zaczną się zastanawiać, na którym zdjęciu jesteście prawdziwi. Nie warto też przesadzać z przeróbkami w mroczną stronę, po co komuś udowadniać, że jest się potworem z Loch Ness?

3. Ujęcie alkoholika – piję rano, piję wieczorem, piję w nocy, ciągle piję. I dlatego właśnie moje profilowe zdjęcie jest z butelką alkoholu. Występujesz w reklamach wódek? Nie musisz być wcale alkoholikiem – po takim zdjęciu profilowym Twoi znajomi ocenią Cię jednoznacznie.

4. Zdjęcie grupowe – kilku kolesi leżących na trawie, gromadka przyjaciółek albo rodzina przy stole. Przykłady można mnożyć. Ale wyobraź sobie sytuację, że jakaś gorąca laska, która zna Cię tylko z imienia, nazwiska i twarzy chce Cię znaleźć na Facebooku. Nie jesteś wyjątkowy i inni użytkownicy mogą nazywać się dokładnie tak samo, jak Ty. I jak ta gorąca pani ma Cię rozpoznać?

5. Ujęcie ślubne kilka miesięcy po fakcie – piękny garnitur, droga suknia ślubna, ale to już było. Czy na co dzień ubierasz się tak elegancko i wystrzałowo? Przecież chodzisz w dżinsach i podkoszulce. Albo bluzie. Daruj sobie tę ślubną ekstrawagancję. Bądź sobą.

Wpis z archiwalnej wersji. Przepraszamy za ewentualne zmiany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.