Członkowie organizacji Greenpeace, którzy lubią się tu i ówdzie przykuć, tudzież wyskoczyć jak Filip z konopi, po raz kolejny podnieśli ekologiczny alarm, donosi „Rzeczpospolita”: Firmy IT będące właścicielami popularnych portali takich jak Facebook, Google, Twitter, czy iTunes, zużywają brudną” energię. Szatański internet napędza światową emisję CO2 – straszy Greenpeace.

To nie pierwszy apel zielonych do internetowych gigantów. We wrześniu ub. roku szef Greenpeace’u Kumi Naidoo wystosował list do Marka Zuckerberga. Pismo dyrektora organizacji znanej z niekonwencjonalnych akcji na rzecz ochrony środowiska zawierało wezwanie właścicieli Facebooka do rezygnacji z zakupu energii dla nowego centrum danych z… elektrowni zasilanej węglem.

Wróćmy jednak do najnowszych przestróg ekologów. Wg Greenpeace’u centra, w których gromadzone są ważkie zasoby internetowych gigantów, zużywają nawet 2 proc. produkowanej na świecie energii elektrycznej! Organizacja podkreśla w swoim raporcie, że to przez internetową rewolucję rośnie zapotrzebowanie na prąd i to o 12 proc. rocznie. Mało tego. Ekologiczni członkowie po raz kolejny twierdzą, że giganci korzystają z brudnej energii, tej, która podnosi emisję CO2.

Ale nie tylko Facebook jest trucicielem. Google, Hewlett Packard, IBM, Microsoft, czy Apple, swoje gigantyczne serwery zasilają głównie prądem wytwarzanym z węgla – czytamy w raporcie „How Dirty is Tour Data?” opublikowanym przez Greenpeace. Ekolodzy twierdzą, że władze koncernów nie informują opinii publicznej, jak jest naprawdę. Najmniej truje Yahoo!. Facebook, Twitter, HP i IBM też wykańczają naszą planetę.

Co proponują ekolodzy? Chcą, aby internet w 100 proc. był zasilany ze źródeł odnawialnych, takich jak energia oceanu, słoneczna, geotermalna, spalanie biomasy, czy farmy wiatrowe. W raporcie jednak ani słowem nie wspominają, jak ten piękny i zielony cel osiągnąć.

Tak na marginesie: Organizacja Greenpeace International ma swój fanpejdż na Facebooku:
http://www.facebook.com/greenpe… . Zielona hipokryzja? A może swoją stronę fanowską sami zasilają pedałując w różnych stronach świata?

Artykuł odtworzony z archiwalnej strony. Przepraszamy za ewentualne różnice.

6 Replies to “Greenpeace: Internet truje!

  1. pisze się: jak filip z konopi. Filip to zając, nie odnosi się do imienia, dlatego pisanie w tym przypadku dużą literą jest błędem.

  2. węgiel be? atom też be? wiatraki cacy? zaraz czy to o te wiatraki chodzi, które produkują drogą energię, a w dodatku są tak mało wydajne, iż niemożliwym jest zaspokoić nimi choć 25% potrzeb, a może panele słoneczne? te najnowsze których sprawność nie przekracza 30%, żywotność jest tak mała (ok 5lat w najlepszym wypadku) że przy koszmarnie wysokiej cenie koszty inwestycji nie zwracają się nigdy. Pozdrawiam bezmózgich i nie wiedzących o czym mówią ekoterrorystów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.