– Marki internetowe to moda, która pozostawi ofiary. Setki brandów próbują spenetrować segment Facebooka. Większość z nich wymrze. Zupełnie tak samo jak w początkach komputerów osobistych w USA – stwierdzili w wywiadzie udzielonym Pulsowi Biznesu Al i Laura Ries, międzynarodowi specjaliści od kreowania marki i e-PR-u.

Co ciekawe, proroctwa Riesów tyczą się nie tylko Facebookowego marketingu. Ostrze ich krytyki jest wymierzone także w imperium Steve’a Jobsa. Jemu też prognozują rychły kres.

– Wobec koncernu Steve’a Jobsa zgłaszamy kilka „ale”. Przede wszystkim rynek smartfonów przestaje rosnąć i wyhamowuje w okolicach 14 proc. udziału w całym rynku komórek. Smartfony pozostaną niszą. I nawet jeśli nie do końca wierzymy w iPhona, to problem leży gdzie indziej. Apple idzie za szeroko – twierdzą Riesowie w wywiadzie dla Pulsu Biznesu. W czym jest więc problem?

Według specjalistów, Apple startuje w nierównej walce. Startuje bowiem w konkurencji w aż trzech segmentach z gigantami – z BlackBerry na rynku smarfonów, z Hewlett-Packardem na rynku komputerowym i z Microsoftem w sferze oprogramowania.

Riesowie twierdzą, że najbardziej perspektywiczną jest inwestycja w relacje internetowe live. Począwszy od meczy piłki nożnej po dokumenty. Hola, chciałoby się rzec. Czy wyobrażacie sobie jakikolwiek program bez jego Fan Page’a na Fejsie?

Wpis z archiwalnej wersji. Przepraszamy za ewentualne zmiany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.