Ta grupa powstała na przekór wszystkim społecznościowym donosicielom (i donosicielkom – kabel nie zawsze nosi spodnie). Zawiązała się tuż po tym, jak za wpisy na Facebooku wyleciała szefowa warszawskiego ZTM. Elżbieta Wiśniewska kpiła z ofiar katastrofy smoleńskiej.

Mówiąc szczerze – trochę się zawiedliśmy, odwiedzając grupę Nie kablujemy na siebie w realu za wpisy na facebooku http://www.facebook.com/home.ph… – to głównie kącik adoracji byłej pani prezes. Polacy chyba nie do końca rozumieją, że Facebook nie jest prywatnym folwarkiem i miejscem, gdzie można sobie wygadywać wszystko, co ślina na język przyniesie.

Jeden z członków grupy (na szczęście) przyznał mądrze: „Jednak obiektywnie też uprzedzić musimy, że lojalność w naszej grupie nie uchroni przed wszechobecną głupotą. I ci, którzy wygadują bzdury niech się nie dziwią, że wynikają z tego konsekwencje. Lojalność (nasza) nie zwalnia nikogo z rozsądku i odpowiedzialności”. No, nareszcie jakiś głos rozsądku.

Kablować, czy nie kablować za wpisy na Facebooku? Oto jest pytanie. A może kablować samych urzędasów? Jakaś przyzwoitość musi być, prawda?

Artykuł odtworzony z archiwalnej strony. Przepraszamy za ewentualne różnice.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.