Społecznościowe imperium pozwala łączyć się ludziom na całym świecie. Zresztą taka była idea Marka Zuckerberga, założyciela Facebooka. To także doskonałe narzędzie inwigilacji i niszczenia cudzych związków. Ekshibicjoniści nie zdają sobie nawet sprawy, że nadmierna wylewność może pogrzebać ich miłości. Forever and ever.

64 procent użytkowników portalu przyznaje, że ma coś na Facebooku do ukrycia. I nie chodzi tu tylko o romansowanie na czacie bądź wysyłanie zalotnych wiadomości. Posty na ścianach partnerek, nowi przyjaciele i dwuznaczne komentarze pod wspólnymi fotografiami mogą doprowadzić niektórych zazdrosnych facetów do furii. I wtedy zaczyna się permanentna inwigilacja, szpiegowanie, lustrowanie, sprawdzanie. Z takiej obsesji nigdy nic dobrego nie wynika. Facebook potrafi zniszczyć zaufanie między partnerami. Ale najczęściej dzieje się tak na ich własne życzenie.

To jeszcze nic – większość użytkowników Facebooka pozostaje w wirtualnym (a może nie tylko) kontakcie z byłymi partnerami. Po rozstaniu nie kasują eks-dziewczyn i eks-chłopaków z grona znajomych. I katują się ich nowymi miłościami, napawają wpisami i życiowymi doświadczeniami. A takie relacje to prawdziwe igranie z ogniem. I rusycyzm w tym miejscu jest zamierzony i użyty z premedytacją.

Warto przedyskutować z partnerem strategię komunikowania o związku na Facebooku. – Nie powinno się zmieniać statusów bez uzgodnienia – mówi Julie Spira, autorka książki o romansowaniu on-line („The Perils of Cyber-Dating: Confessions of a Hopeful Romantic Looking for Love Online”). I nie ma co się spieszyć. Społecznościowa porywczość może wykończyć związek zanim ten tak naprawdę się rozpocznie. Zbyt szybka zmiana statusu na „w związku” może potencjalną miłość odstraszyć i przegnać gdzie pieprz rośnie.

Co ze zdjęciami z przeszłości? Mimo wszystko – warto je skasować. Albo przynajmniej pozbyć się części z nich. Partnerka bądź partner mogą nie akceptować w Twojej galerii zdjęć fotografii z byłymi. Pewnie, że zdjęcia niczemu nie są winne, że to tylko część wspomnień, że nie można być zazdrosnym o przeszłość. Jednak zostawiając słodkie, wspólne z eks zdjęcia na Facebooku dajesz partnerce/partnerowi do zrozumienia, że te wspomnienia są dla Ciebie cholernie ważne i wcale nie masz zamiaru ich wyrzucać z pamięci. Okay, schowaj je do prywatnego albumu, do którego tylko Ty masz dostęp. To może załatwić sprawę a już na pewno kogoś uspokoi.

Destrukcyjny wpływ na związki mają też hurtowo płodzone komentarze na facebookowym wallu. I to właśnie komentarze bezpośrednio odnoszące się do relacji między Tobą a Twoją partnerką bądź partnerem. Warto przy tej okazji pamiętać, że negatywna opinia wystawiona na społecznościowej ścianie będzie wodą na młyn dla facebookowych znajomych. Ludzie uwielbiają bawić się w doradców i upajać się czyimś nieszczęściem. A słowa, szczególnie te w postaci komentarzy pod Twoimi zwierzeniami, nic nikogo nie kosztują. Można napisać wszystko, tylko co to ma wspólnego ze szczerością? Nadto warto pamiętać, że pracodawcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nieudane życie prywatne negatywnie wpływa na wykonywanie obowiązków służbowych. Jeśli masz szefa wśród facebookowych znajomych tym bardziej nie dziel się informacjami o swoim życiu prywatnym. I o zawodach miłosnych też nikogo nie informuj. Bo tak naprawdę guzik to kogo obchodzi. Albo obchodzi kilka osób. Ale te powstrzymają się od jakichkolwiek komentarzy.

Miliony użytkowników Facebooka to nie tylko sieć kontaktów, to także pole do nadużyć i doskonałe narzędzie do rozwalania związków. Paplanie nic nie daje, lepiej porozmawiać w cztery oczy niż informować na portalu. Tym bardziej, że FEJS BÓG wszystko widzi i zapisuje.

Mariusz Infulecki

Artykuł odtworzony z archiwalnej strony. Przepraszamy za ewentualne różnice.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.