Tak jak sugerowaliśmy ostatnio, po aferze z usunięciem konta blogerki Kataryny, Facebook zaczyna egzekwować przepisy regulaminu w polskiej wersji Facebooka. Na pierwszy ogień poszedł jeden ze speców od mediów społecznościowych i jego profil „komunikacyjna trepanacja czaszki”.

Regulamin, jak już wspominaliśmy, wymaga aby komercyjną działalność na Facebooku prowadzić za pośrednictwem Fanpage, a nie konta osoby. Jacek Gadzinowski zaryzykował złamanie tej zasady i jego wypieszczone konto poszło się kochać.

Skomentował to dla magazynu Brief:

Przypadek ten, skutecznie leczy z Facebooka i pokazuje jego naturę (jako sieci społecznej). Trzeba zrozumieć oczywistą prawdę, iż właścicielem przestrzeni jest Facebook, a nie ludzie godzinami produkujący walutę social media, czyli informacje, zdjęcia, filmy czy linki do materiałów.

Na koniec dnia jak widać, jesteśmy tylko „gośćmi a nie klientami, z którymi trzeba się liczyć. Z godziny na godzinę możemy być z tego wyrugowani bez żadnego ostrzeżenia, bez żadnego kontaktu z customer service, bez przyczyny (gdy „życzliwi” złożą zażalenie, które zostanie potraktowane z automatu) lub z przyczyną nieprawdziwego profilu/fake account jak było w tym (Trepanacji Czaszki) przypadku.

Konto (Von Paweł) i profil Czaszki założyłem z rozmysłem, dbając o bezpieczeństwo własnego profilu osobistego, którego nie chcę łączyć z fan page’ami. Mając regulamin, który daje serwisowi ostateczny oręż w interpretacji, to petent – użytkownik jest ta dużo słabszej pozycji.

Nie widać tu żadnej chęci elastycznego podejścia, nawet, jeśli profil jest bardzo znany i rozpoznawalny. Dziwi mnie, że nie ma jasnej procedury odwoławczej i większej elastyczności, podejścia pro-klienckiego. Z tego powodu dla niektórych takie postępowanie Facebooka jest mało przyjazne, zupełnie jak „serwisów o marnej reputacji”.

Dla biznesu, marek i firm – brak customer service na odpowiednim poziomie, brak elastyczności i uznaniowość jest także niebezpieczna. To musi się zmienić, jeśli przestrzeń ta stać ma się normalna biznesowo.

Nam zostaje zadać pytanie: Kto następny?

Artykuł odtworzony z archiwalnej strony. Przepraszamy za ewentualne różnice.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.