Doszło do tego, że „Oficjalny dzień bez Facebooka” został zainicjowany na Facebooku. Zresztą nie po raz pierwszy. Serwis przyzwyczaił nas już do wszelkich dni bez. Wydarzenia na Facebooku to idealny sposób na lans i zdobycie popularności. Niektórzy dzięki eventom pokazali się nawet w telewizji, choćby inicjator „Akcji Krzyż”.

Oficjalny dzień bez Facebooka http://www.facebook.com/event.p… odbędzie się 14 marca. Co w zamian proponuje organizator wydarzenia? Okazuje się, że zamiast ślęczenie na Fejsie można robić milion innych rzeczy. Też mi odkrycie.

„Idź na piwo, idź na wódkę, idź na spacer, pobiegaj, pograj w nogę, kosza, siatkę, idź do restauracji, do kina, do teatru, pisz inżynierkę, choć raz przygotuj się na zajęcia następnego dnia, idź do pracy, zrób sobie maraton filmowy w domu, zrób spontaniczny wyjazd za miasto, poczytaj książkę, zastanów się nad sensem istnienia, idź na koncert, wsiądź w autobus i jeździj po mieście, zrób romantyczną kolację, zrób wreszcie porządek w swoim pokoju, idź na imprezę, naprawdę spotkaj się ze swoimi znajomymi, zrób zakupy, idź na lody, idź rzucać kamieniami w okna, spotkaj się z dziewczyną, spotkaj się z chłopakiem, idź na kawę, tańcz w domu w bieliźnie, obejrzyj 3587 odcinek Klanu, idź na rower, odeśpij wszystkie nieprzespane noce, pograj w monopol czy scrabble, zrób porządek ze zdjęciami na kompie, idź porobić zdjęcia w plenerze” – zachęca Maciek Boomer Pietrukiewicz. Prawdziwy z niego Mickiewicz.

Trochę to wszystko zalatuje hipokryzją – taki dzień powinien być organizowany poza Facebookiem. Tylko wtedy odzew nie byłby tak wielki. 48 tysięcy „lajków” to pokaźna liczba. Można zaszpanować. I postrugać kozaka w telewizji.

Wpis z archiwalnej wersji. Przepraszamy za ewentualne zmiany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.